• Wpisów: 534
  • Średnio co: 5 dni
  • Ostatni wpis: 67 dni temu, 20:27
  • Licznik odwiedzin: 13 478 / 2864 dni
 
pajabier4444
 
Nie chciałam tam iść, bo wiedziałam, że się do tego nie nadaję zdrowotnie i się tam nie zalogowałam.
Pan profesor jednak tak mnie namawiał, że poszłam w drugim naborze.
Egzamin poszedł mi bardzo dobrze - to taka czysta formalność, m.in. sprawdzanie słuchu (miałam powtórzyć dźwięki, zagrane przez osobę egzaminującą), zaśpiewanie jakiejś piosenki, ewentualnie zagranie jakiegoś utworu na fortepianie, jeśli ktoś potrafił.
Zagrałam preludium deszczowe Chopina.
Powiem tyle, że ci, co podchodzili do tego egzaminu, w ogóle sobie to zlewali.
Ci, co umieli grać, to robili to tak chaotycznie, że ja po prostu nie wierzyłam, a ja tak się denerwowałam..
W ogóle bardzo mnie chwalili po tym egzaminie, że wreszcie usłyszeli normalną muzykę (chodziło o granie oczywiście).
No i dostałam się tam.
Moja nauka miała wyglądać w ten sposób, że raz w miesiącu miałam jeździć tam na zajęcia. Miałam dostawać maile z materiałami do zajęć.
Nic z tego nie wyszło, bo nastąpiło pogorszenie stanu zdrowia.
W październiku tam pojechałam i nawet nie poszłam na zajęcia, bo jazda tak mnie wymęczyła.
Przez pół roku byłam jednak tam zapisana i pobierałam stypedium.
Powiem, że było mi bardzo głupio z tego tytułu.
Co zaś tyczy się maili, to tylko dwie wykładowczynie podsyłały mi materiały, a reszta chyba nie miała czasu, więc i tak byłoby strasznie trudno nawet, jak byłabym zdrowa.
I tak zakończyła się moja ,przygoda" ze studiowaniem, bo po  pół roku po prostu zrezygnowałam.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego